1. Kobiety "rijal łomen" tzn. kobieta pracująca, wyzwolona, mająca w dupie to co męska płeć ma jej do powiedzenia, nie bawiąca się w "dom", korzystająca z życia.
2. Kobieta "aj em normal" tzn. kobieta pracująca, czasami słuchająca płci z odstającymi genitaliami, przy okazji bawiąca się w "dom" ale również korzystająca chociaż częściowo z życia.
3. Kobieta "łot de fak!" tzn kobieta tzw. nie pracująca (co już mi ciśnienie dźwiga), przejmująca się aż NAD tym co do niej mówi ON, bawiąca się w "dom" na całego, a jedynym sposobem korzystania z życia jest chwila relaksu w zamkniętej toalecie (oczywiście jeżeli się zdąży ją zamknąć!).
To tylko moje spostrzeżenia i nie mam na celu urażenia kogokolwiek!
I do której grupy przypisać KURĘ DOMOWĄ?
Do pierwszej grupy nie pasuje ni w pytę więc tą mamy z głowy. Z drugą i trzecią już jest ciężej. No bo kura to ktoś gdaczący, kojarzący się z plotkami itp., a stwierdzenie domowa jak wskazuje nazwa ktoś kto spędza sporo czasu w domu i dba o rodzinę.
Kobieta "aj em normal" stara się za wszelką cenę nie kojarzyć się z tym jak że nie zbyt ładnym określeniem zapierdzielając codziennie do pracy. Można śmiało stwierdzić, że chodzi się tam relaksować ale to też zależy o jakiej pracy mowa. Tak czy siak po pracy robi dokładnie to samo co kobieta "Łot de fak". I tu znowu spór która ma gorzej?
Z jednej strony gorzej ma druga grupa bo oprócz obowiązków domowych musi też chodzić do pracy ale z drugiej strony w porównaniu do grupy trzeciej ma jakąś odskocznię, której tak brakuje kobietom ""łot de fak". I bądź tu człowieku mądry. Wybierz najlepszą dla siebie opcję...?
Ja sama należę do grupy trzeciej i muszę wam powiedzieć jedno...
"ŁOT DE FAK"!
Można ocipieć!
Czasami pytam się tego tam u góry za jakie grzechy. On oczywiście jak zwykle milczy ale pewnie dlatego iż wie, że zaraz mi przejdzie i znowu będę się cieszyć jak głupia do sera, że mam swoją rodzinę. Chyba jak każda z nas. Co nie?
Zazdroszczę trochę tym "aj em normal" bo takie siedzenie w domu może wpędzić w niezłą deprechę ale co się ktoś odezwie z jakiejś "pracy" (bo ciężko to nazwać pracą) i mówi mi, że proponuje 5zł/h, pół etatu i umowę zlecenie to chyba wolę deprechę!
Tak wiem, nie dogodzisz!
Wiecie co jest jeszcze najgorsze w byciu kurą domową?
Na bank wiecie! Bo każda kura domowa głośno protestuje jak to słyszy.
"A przecież ty w domu siedzisz i nic nie robisz. Kwitniesz na tej kanapie przed tymi durnymi serialami! Weź się do roboty!"
Jak już weźmiesz się do roboty:
"No ty oszalałaś? Tak dziecko same sobie zostawiać? Musi biedny/biedna siedzieć w tej świetlicy, a do dziadków niedługo zacznie mówić mamo tato!"
A co jeszcze lepszego zauważyłam! To kura domowa kurze domowej potrafi tak nieźle dopiec! Największy fenomen w tym wszystkim gdzie powinny się wzajemnie wspierać!
Tak czy siak...
Kończąc te wypociny muszę stwierdzić, że KURAMI DOMOWYMI są zarówno kobiety z grupy drugiej jak i trzeciej!
I taki apel:
Kochane! Wspierajmy się, nie kładźmy sobie nawzajem pod nogi kłód!
Dobra! Spierdzielam myć śledzia i urządzić co wieczorny seans... ogarnąć chatę!
Dobranoc :)






























