poniedziałek, 4 maja 2015

Moda na modę... moda na marudzenie?

Mam ostatnio wrażenie, że jestem jakimś prehistorycznym stworem, który nawet nie zna znaczenia słowa "moda'. No i w sumie racja bo nie dość, że nie mieszczę się w te "modowe fatałaszki" to nawet nie odróżniam projektantów. Nie kręci mnie to w ogóle. Wystarczy, że wiem co to "cecek", "dajczman" i "noł boso" haha. Wiem co to tesco, kik, pepco, c&a i h&m. Jak na mnie to i tak spora wiedza na temat sklepów. Może powinnam się urodzić facetem? Bo kurde wole wypić piwo, pośmiać się z pierdół niż martwić się jaką dzisiaj włożę sukienkę. 
Czasami zazdroszczę tego "nie mam się w co ubrać" a w szafie milion pięćset sto dziewięćset ciuchów. Ja mam dwie pary jeansów, z czego jedne mi się niedawno podarły! Schyliłam się a tu nagle takie "prrrrrrrrrrt". Brzmiało to jak bym puściła tygodniowego bąka! 
Wracając do zawartości mojej szafy... tak więc została już jedna para jeansów, dwie bluzki, dwa swetry i w sumie chyba nic więcej. Tzn. coś tam jeszcze jest ale to stare szmaty, których mi się nie chce wyrzucić. 
Coś ze mną nie tak?
W sumie srał to pies... Lubię być taka jaka jestem. Chociaż czasami sama siebie potrafię nieźle wdenerwić (jak to mawiają moje dzieci). Marudzę, marudzę i marudzę zamiast spiąć poślady i coś zrobić. Jestem prehistorycznym leniem, który sam nie wie o co mu w życiu chodzi. 
Np. założyłam bym swoją firmę ale... boję się, nie chce mi się, nie wiem czy pomysł by się sprawdził. Takie kurde nie wiadomo co. 
Poszła bym na siłownię ale... za gruby mam zad=wstyd się pokazać, nie ma z kim iść=samej się nie chce, jak już się ktoś znajdzie to nagle nie ma z kim dzieci zostawić (jak na złość!). 
Wy też tak marudzicie? Czy ja jestem jakaś nienormalna? 
Tym marudzeniem sama siebie wkurzam.
Do tego jak zacznie jeszcze marudzić człowiek zwany mężem to już w ogóle tragedia. A ten to potrafi marudzić jak nikt! Oj potrafi! Ma to po mamusi! Jeszcze jak słyszę "czuję, że będę chory" to ciśnienie nagle mi skacze do 300/300! Palpitacje serca gotowe! Tym (tzn. mężowi i teściowej) to zawsze duszno, serce ich kuje, w kościach ich kręci i wystarczy, że kichną a to już ZAPALENIE PŁUC! 
Boże daj siłę!
Idę poczytać książkę to skończę w końcu ten nudny, marudzący post! Chwała wam za cierpliwość jeżeli doczytaliście do tego momentu! 
Dobrej nocy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz