Zacznijmy od tego, że to mój mąż się uparł, żeby kupić owczarka niemieckiego. Dałam się w końcu przekonać no i na początku września 2013r. zamieszkał z nami. Nazwaliśmy go Axel (tak też ma w rodowodzie).
Przeboje do dzisiaj są z nim nie małe ale jak był szczeniakiem to po prostu przeginał na całej linii! Począwszy od tego, że wolał siusiać w domu zakończywszy na zjedzonych butach moich dzieci. Bo przecież po co siusiać na dworze jak w jajca zimno i można to zrobić na cieplutkich panelach a 'mamcia' posprząta tak czy siak.
Oczywiście (do dziś mu to zostało!) nie ma to jak poinformować całą dzielnice, że wstrętna, nie dobra, bezuczuciowa 'mamcia' wyszła właśnie i zostałem sam. Jak palec." A jak nie wróci? Aaaaaaaa panika! Koniec świata! 'Mamcia' nie wróci i co teraz? Sąsiedzi ratujcieee! ". Tak to mniej więcej można przetłumaczyć z hałkania na ludzki język. No to 'mamcia' zaczęła zamykać w swojej sypialni, żeby tak słychać nie było to co? To zeżarłem mamci NOWE drzwi! Dobrze, że nie na wylot i od wewnętrznej strony! Nie ma siary jak ktoś przyjdzie.
Następny odchył mojej "kruszynki" to sranie na pasie zieleni gdzie do najbliższego kosza na śmieci kawałek jest! Karzą zbierać 'ciepłe paczuszki' ale żeby porobić więcej koszy to już nie ma komu. I idź z tym ciepełkiem przez pół dzielnicy bo nie ma gdzie wyrzucić. A Axel ratlerkiem nie jest więc woreczek jest konkretnych rozmiarów! Jeszcze nie daj boże źle się nabierze i.... płakać mi się wtedy chceeee! Ręce w domu szoruję 10 razy!
Laćki mamci też są niczego sobie. A już tym bardziej mnie jarają jak są w ruchu. Mmmm ale wtedy smakowicie wyglądają. Tak jak by mówiły do mnie "Axeeeel zjedz, rozerwij agrrrr". Taki Grey dla psów. A mamcia potem łazi z sianiakami na nogach. I tłumacz każdemu, że to wcale nie mąż mnie bije a pies się nade mną znęca!
Co do obuwia to lubię też (jak jestem podjarany i właśnie mi się głupawka włączyła) wziać ULUBIONY but mamci do pyska i rzucać nim po ścianach jak szmatą. Zabawa przednia.... dla psa! Mamcia ma wtedy ochotę... lepiej nie będę tego pisała! :D
Wychodząc na spacer, każdy jeden pies wie, że to dzielnia Axela! I nie ma prawa podskoczyć bo... nie i już! Ale mądry jest tylko na smyczy. Jak przychodzi co do czego to tak jak mój stary.... znika pierwszy z horyzontu! Mądry w mordzie! No chyba, że chodzi o patyczek albo piłkę... wtedy to krew by się polała!
Sprawa bączenia w nocy jest dość ciężką sprawą dla mamci. A wręcz śmierdzącą. No Hitler przy Axelu to miał na noc! Przecież, że ja jeszcze żyje to jakiś cud. Osioł położy się akurat z mamci strony i daje czaduuuu. Dobrze, że pod kołdrą tak tego nie czuć. W lato to pikuś okno się otworzy ale zimą jak mrozik to już kiepsko jest!
Jedzonko i drinki. Ulubione przysmaki mojego psa! Zrobi za nie wszystko! Ale jak już nie posiadasz tego w ręku bądź w bliskiej okolicy gdzie jego wzrok sięga to oleje cię na całej linii. Mówisz do niego to podniesie tą swoją łepetynę i popatrzy na Ciebie jak na debila, że w ogóle miałeś czelność się do niego odezwać PODCZAS ODPOCZYNKU! Za to jak ktoś przyjdzie to pies aktywny jak cholera. Wpierniczy ci się swoim zadem całym na ciebie i miziaj! Najlepiej po dupce! A jak nie to... buzi buzi :D
Mam też swoją piłeczkę, którą bardzo mocno kocham. Nawet nie wiem czy nie bardziej niż mamcię. Dla bezpieczeństwa nawet z nią śpię. I to nie tak zwyczajnie bo zasnę mocniej to ktoś może zarąbać. Trzymam ją w mordzie! Śliniąc przy tym całą podłogę mamci. Bo po co ma leżeć i pachnieć! Niech ruszy dupsko i wyciera! Przy okazji mam świetną zabawę jak złapię mop i z nim uciekam. Mamcia się wtedy fajnie wkurza a ja mam radochę!
Można by było jeszcze długo o nim pisać ale zaraz trzeba wyjść na dwór bo... w domu dalej się fajnie siura!
Przedstawiam tego złośliwego kochanego wariata:
![]() | |||
| To jest właśnie moja kochana piłeczka! |
![]() |
| :) |




