Tak więc...
Yhm wiem, wiem! Od "tak więc" się nie zaczyna ale ja lubię robić na odwrót ha! Taka jakaś głupia przypadłość... Chociaż nie raz jest dość śmiesznie jak się mój mężul wnerwia haha. No nic... przejdźmy do rzeczy!
Natchnęło mnie na notkę kiedy położyłam się na moim pluszowym, różowym, duuużym... tak! Siusiaku! (Dostałam na urodziny! Żeby nie było, że sama sobie kupiłam!) bo przypomniała mi się pewna sytuacja, która do dzisiaj mnie po prostu zabija!
Wyprowadzaliśmy się z wynajmu w końcu na swoje. Bajzel jak się patrzy, a przy okazji dzieci robiły co chciały. Miałam pochowanych parę rzeczy dostępnych dla ludzi 18+ a mianowicie "Pana prężnego" i "Wesołe krążki". Kiedyś mi się zachciało i leżały w szafce MOJEJ! W pewnej chwili wchodzę do pokoju dzieci a moja córcia (miała latek 4,5) zakłada "wesołe krążki" na lalki Barbie twierdząc, że znalazła śliczne sukienki! Nie myśląc długo rozebrałam te ślicznotki z moich (tzn w sumie pana męża) krążków twierdząc, że to uszczelki ze zmywarki i trzeba teraz iść rączki umyć bo były już stare!
Ok. Jakoś tą sprawę załatwiłam uff więc poszłam dalej się pakować. Zajęta wkładaniem talerzy do kartonu nagle biegnie moja mała agentka z "Panem prężnym" i woła "Mamoooooo! Mamooooo! Zobacz co znalazłam!" i trzepie nim na prawo i lewo jak jakimś gumowym kijkiem. Jak byk widać, że to wielki siurak z żyłkami! Mówię "Jezuuu córcia. Skąd to masz?" i robię z siebie głupa, że nie wiem co to. A ona dalej zadowolona nim trzepie więc go zabrałam mówiąc "Kochanie! Ja nie wiem co to jest ale to chyba tego Pana co po pieniążki co miesiąc przychodzi :)". Na szczęście nie dopytywała więcej co i jak...
Tego dnia miała chyba najczystsze ręce w całym swoim życiu :D!
Haha, ale się uśmiałam:D Trzeba było powiedzieć małej co z czym się je:D
OdpowiedzUsuńZa mała była!!! :D
Usuń